Grupa cz. 1

- Na mnie już czas – powiedziała cicho Anka.
Na całej sali tylko jedna osoba to usłyszała. Tylko jedna osoba potrafiła na to zareagować.
Każdy inny udaje, że widzi ją pierwszy raz. Ona jednak znała ich wszystkich, ich ukryte myśli,
marzenia, kłamstwa. Zwłaszcza kłamstwa. Michał wtał, aby się z nią porzegnać. Anka jednak
zatrzymała go, kładąc mu dłonie na ramionach. Stało sie jednak coś dziwnego. Kiedy schylała głowę
aby go pocałować krzyknęła. Krzyknęła głośno, na całą salę. Jak na komendy wszyscy ucichli,
obracali głowę aby zobaczyć co się stało. Jednak tylko jedna osoba zareagowała, dawno wyćwiczonym ruchem. Zanim głowa Anki wylądowała na podłodze, Michał był już za nią, i starał się zamortyzować upadek. Udałoby mu się, gdyby nie reakcja reszty świata. Jak tylko zobaczyli co On zrobił, z jaką prędkością znalazł się za Anką, zebrali się wokół nich.
- Dziwoląg. Przegonić Go. Patrzcie, teraz ją łapie, ale wiemy kto sprawił, że krzyknęła.
Prawie wszyscy jego tak zwani przyjaciele zaczęli obrzuczać go wyzwiskami. Jedna tylko osoba tego
nie robiła Monika. Ona stała z tyłu, jak zawsze zresztą. Nigdy się nie wtrącała, jeżeli nie
musiała. Teraz jednak Michał potrzebował jej pomocy, ale zanim zdąrzył zawołać, kilku wyrostków
z tłumu zaczęło go szturchać, zaczepiać. Dawno temu nauczył się nie reagować na tego typu
zaczepki. Dla własnego i ich dobra. Jednak kiedy ludzie chcieli od niego odciągnąć Ankę, wszystko
w nim zaczęło się gotować. Z własnej głopoty popełnił drugi błąd tego wieczora – zawołał na cały
głos:
- Aend’o laonuer! Aend’o! Laonuer! Aend’o….
Zanim zdąrzył skończyć wypowiadać po raz trzeci zaklęcie, na suficie rozbłysł portal. Kiedy
ludzie poczuli energię jaka płynęła z niego zaczęli odsuwać się. Odchodzić. Kilku z tych którzy
dokuczali mu przestraszyło się i zaczęli się przepychać w stronę wyjścia. Wzbudzili tylko popłoch
wśród reszty ludzi. Efekt jednak w końcu został osiągniety – nie został nikt na sali oprocz
Michała i nieprzytomnej Anki. Jednak On tego nie zauważał, pochłonięty był kontrolowaniem
stanu Anki. Wodził ręką centymetr nad Jej ciałem. Nie dotykał go, gdyż nie chciał aby jej stan
się pogorszył. Była w takim szoku, że nawet dotknięcie zwykłego człowieka mogłoby ją zabić.

Kiedy poczuł się słabo, wyskoczyły kilka osób z portala. Od razu zajęli się Anka, nie zwracając
na niego uwagi. Taka była ich praca – ważniejszy był przyszły pracownik, od tego starego. Kiedy
przenieśli Ankę na drugą stronę, zajęli się nim.
- Starzejesz się. Taka odrobina wysiłku i Cię powaliła na nogi? – zapytała zajmująca się nim
Monika. Właśnie ta która poprzednio nie wtrącała się.
- To nie od ochrony Anki. Ten Jej cholerny dotyk. Muszę wiedzieć co Ona zobaczyła.
- Gówno Ci do tego co Ona widziała. Cokolwiek to było wykasują Jej to z głowy. Nie może pamiętać
swojego pierwszego spotkania z Mocą. Kurwa. – zaklnęła bo znalazła ranę na plecach Michała – Masz
paskudną ranę na plecach. Cos Ty nimi robił? Twierdziłeś, że przed nią conajmniej 2 do 3 miesięcy.
- Bo tak miało być. Wszystko szło w porządku, według planu. A tutaj taka wpadka. I to w samym
budynku Grupy, i Jej i moimi znajomymi. Wiesz, że już nie będę mógł się z nimi spotkać.
Zlinczowaliby mnie za to, że nie powiedziałem im o Mocy.
- Pierdol ich. Sa mniej warci niż przezwiska jakimi Ciebie obrzucili. No wstawaj, gotowe. Będziesz
musiał trochę poleżeć, ale zdala od Niej.
Teraz portal zupełnie inaczej wyglądał. Przedtem mógł wyglądać jak portal, gdyż został nałożony
hologram na wielka dziurę w suficie. Grupa chciała zawsze mieć możliwość zwiania w razie gdyby
im się ziemia pod stopami zaczęła palić. Kiedy ten budynek został projektowany (oczywiście
tylko i wyłącznie do celów Grupy), nie przewidzieli, że Rada Miasta każe im wynająć jakiejś
knajpie parteru. Mimo to nie poczuli się do powiadomieniu o kilku podobnych "portalach".
* * *
Monika nie znała jednak znajomości Michała w Grupie. Zamiast odizolować Ankę i Michała jak to
robiono z każdym, pozwolono mu czuwać nad nią. Zrobiono też kilka innych wyjątków. Zwykle zaraz
po przybyciu "pacjenta" na salę, kasowano mu z pamięci wszystko co miało związek z poprzednim
życiem, zwłaszcza o wizji jaka zawsze towarzyszy wybuchowi Mocy. Michał musiał się porządnie
napocić, zanim go wysluchano, a potem aby przyjęli jego prośbę. W końcu zgodzono się na to, że
Anka stanie się jego partnerką. Oczywiście Michał nic nie mówił o uczuciu które ich łączyło.
Z powodu tego uczucia nie chciał aby niszczono jej pamieć.
Lekkie poruszenie obudziło Michała z półsnu. Początkowo jednak nie wiedział co go zbudziło, ale
tym razem wyraźnie zobaczył jak Anka próbowała otworzyć jedno oko.
- Nie rób tego… Poczekaj niech oczy się przyzwyczają.
- Gdzie… Gdzie ja jestem?
- Bezpieczna.
- Przecież nigdy mi nic nie zagrażało, więc bezpieczna mogłabym być gdziekolwiek indziej. Dziwnie
się tutaj czuję.
- To z powodu osób które są w tym budynku, oraz zmian które w Twoim organizmie zachodzą. Nie
wstawaj, jesteś słaba. Leżałaś tak 2 tygodnie.
Anka jednak nie słyszała już go, gdyż znowu zasnęła. Tym razem był to zwykły sen, nawet miły
sądząc po jej minie.
* * *
- Jak długo tutaj jestem?
- 2 miesiące.
- Czy ktokolwiek wie gdzie jestem?
- Tylko te osoby które powinny to wiedzieć.
- A kimże jesteś aby decydować kto ma wiedzieć, a kto nie?
- Twoim partnerem. Oraz jedyną osobą w tym budynku która Ci chce pomóc. Powiedz co pamiętasz z
tamtej knajpy.
- Niezbyt dobrze to pamiętam. Prawdę rzekłszy nic nie pamiętam.
Michał wziął jej rękę do swojej. Anka początkowo się przestraszyła dziwnemu uczuciowi jakie
nastało gdy ją dotknął. Michał też to czuł, ale się przyzwyczaił, musiał.
- Zamknij oczy – jego głos stał się nienaturalnie cichy i dziwny. Nie dało się go nie słuchać, a
jeszcze bardziej nie dało się wykonywać poleceń wydanych tym głosem – Teraz postaraj sobie
przypomniec wszystko co się stało 2 miesiące temu w tamtej knajpie.
- Pamiętam, że chciałam się już zbierać do domu. Nie wiem czemu, poprostu chciałam iść. Chyba źle
się czułam. Nie wiem.
- Postaraj się przypomnieć to wszystko. Wszystko jest ważne. Wszystko…
- Wstałeś, chciałeś się ze mna pożegnać. – przestraszyła się swojego głosu. Stał się podobny do
jego. Cichy, ledwo słyszalny, ale jednak rozkazujący – Ja Cię jednak przytrzymałam. Chciałam
się pochylić aby Cię pocałować. Nagle usłyszałam krzyk. Krzyk osoby która właśnie była katowana.
Nie, teraz widzę. Był tam mały chłopiec. To On krzyczał. Na jego kolanach leżało jakieś ciało.
Całe zakrwawione, dziwnie ułożone. Ponownie usłyszałam ten krzyk. Krzyk pełen cierpienia,
złości, bezsilności… Po chwili zorientowałam się, że ja także krzyczę. Szybko przestałam,
jednak o wiele za późno. Usłyszał mnie. Gdy tylko odwrócił się, jak spojrzałam mu w twarz.
Przestraszyłam się. To byłeś Ty, ty tak krzyczałeś. Odpowiedz.
- Tak to ja. Powiedz co dalej widziałaś – miał własne powody. Oficjalnie powiedziano mu, że tylko
część jego pamięci zniszczono. Dlatego prosił aby Ance nie niszczyli niczego. Chciał się
przekonać ile było prawdy, a ile kłamstwa w tym co pamietał jako swoje dziedziństwo. On także
widział przez kilka sekund to co ona, i wiedział, że może się dowiedzieć wszystkiego.
- Krew, przez długą chwilę widziałam tylko krew. To było straszne – zaczęła płakać – Muszę to
mówić?
- Już dobrze. Śpij, sen Ci pomoże. Śpij.
* * *
Przez kilka następnych dni, jedyne co Anka widziała to Michała który siedział przy jej łóżku.
Nikt więcej jej nie odwiedzał, przynajmniej nie wtedy kiedy była przytomna. Raz tylko słyszała
jakąs rozmowe. Michał z kimś rozmawiał, ale nie na głos. Słyszała ją w głowie, więc myślała,
że śni jej się to.
- Dlaczego nie chcesz abyśmy jej usuneli pamięć? Ona może się bać następnym razem, wyprzeć się
Mocy.
- Poprostu nie chcę. Usuniecie pamieć i zapomni o przeszłości.
- O przeszłości czy o Tobie?
- O jednym i drugim.
- Zawsze moglibyśmy wszczepic wspomnienia chwil spędzonych z Tobą. Tak wiem, że wtedy byłyby
one widziane z Twojej perspektywy, ale by pamiętała. Może i lepiej. Ty Ją naprawde kochasz.
Anka bardzo chciała usłyszeć odpowiedź, ale nic nie usłyszała. Nie musiała słyszeć, była
w głowie Michała i prawie wszystko o Nim wie.
* * *
- Postaraj się. Przecież wiem, że potrafisz to zrobić.
- Próbuję. Myślisz, że tak łatwo przenieść tą beczkę?
- Tak, łatwo. Wystarczy tego chcieć i dobrze się skoncentrować.
Anka skoncetrowała się najbardziej jak teraz mogła.
- Brawo. Udało Ci się ja rozwalić. To już trzecia dzisiej. Nieźle jak na pierwszy dzień z
beczką. Dobrze zdejmij opaskę, i powiedz coś normalnie do mnie. Stęskniłem się za Twoim głosem.
- A ja się stęskniłam za Twoimi ustami – powiedziała na głos i nie czekając na odpowiedź
pocałowała Michała.
* * *
- To jest Twój końcowy egzamin. Jeżeli go przejdziesz bez zadnych problemów zostaniesz przyjęta.
Jesteś tutaj już pełny rok i czas abyś pokazała na co Cię stać.
- Trudny będzie ten egzamin?
- Bardzo prosty. Połowa z tego czego się uczyłaś.
Michał wziął ją rękę i zaprowadził do wielkiej sali. Na samym środku stała kuloodporna szyba. Za
nią siedzieli jacyś ludzie, nie poznawała jednak nikogo. Przez cały okres pobytu nie widziała
nikogo oprócz Michała.
- Ci ludzie za szybą powinni być Twoimi nauczycielami. Normalnie to Oni powinni Ciebie uczyć.
Także po części to także mój egzamin. Więc się postaraj.
Przytulił się do niej i pocałował delikatnie w usta.
- A to za co?
- Na szczęście – powiedział zamykając drzwi.