Samo Życie
- Jak zwykle zamyślony – Anna od dłuższego czasu tak się witała z Wojtkiem.
- Zdaje Ci się jak zwykle. Poprostu podziwiałem wschód słońca.
- Jak zwykle jest piękne…
Widok rzeczywiście był piękny. Wojtek siedział na kamieniu usytuowanym na
środku niewielkiego pagórka. Widać z niego było dwa morza. Morze drzew z trzech
stron, oraz morze wody na wschodzie. I właśnie zaczął się wschód słońca.
Najpierw na horyzoncie powstała mała kula czerwonego światła, potem zaczęła
się powiększać, aż w końcu całe słońce wrzeszło.
Wojtek wstał i delikatnie pocałował Anne w policzek. Ten pocałunek kończył
rytuał powitania. Mimo, iż Wojtek ciągle ma uczucie, że powienien zrobić coś
więcej.
- Za każdym razem jest coraz piękniejsze – Powiedział Wojtek. Nigdy nie śmiał
dopowiedzieć, że Anna też jest coraz ładniejsza. Sam sobie nie potrafił
wytłumaczyć na czym polegają te zmiany, ale mimo to za każdym razem dech mu
zapiera na Jej widok.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie tutaj? Powiedziałem, że tutaj łatwiej nam
będzie rozmawiać, oraz ładnie. Chciałem pokazać jak chciałbym życ. Pokazałem
Tobie najpierw to wzgórze. Wtedy jeszcze nie stworzyłem ruchu słońca. Zawsze
było południe, a teraz patrz… Las się zmienia, morze za każdym razem jest
inne…
- Ciągle mnie zastanawia jak bardzo obciążamy server tymi naszymi spotkaniami.
- O to się nie martw. Server Firmy jest tak potężny, że nie zajmujemy nawet
ćwiartki mocy obliczeniowej.
- A ty ciągle o tym… Nie możemy spokojnie porozmawiać?
Jak zwykle miała racje.
- Przecież wiesz, że ja mam ciężką pracę… Tutaj jest moja ucieczka od niej,
ale nawet tutaj musze korzystać z tego języka.
Zaczeli iść małą ścieżką prowadząca nad morze, gdy nagle usłyszeli pisk i
przed Wojtkiem pojawił się ekran. Tylko On widział zapisaną wiadomość.
Natychmiast wyłączył okno i powiedział:
- Przepraszam… Muszę iść coś załatwić. Poczekasz na mnie?
- Jak zawsze. Zresztą ja też coś mam do zrobienia, więc zrobię to teraz – i delikatnie
pocałowała go w policzek.
Wojtek wysunął recę przed siebie i mocno szarpnął nimi na bok jagby coś rozrywał.
I znikł. Tymczasem Anna wysunęła jedną rękę i zakręciła samą dłonią. Stworzyło to
przed Nią okno oraz klawiature. Wywołała plik wysłany przez Wojtka gdzie jest opis
podstawowych komend w wirtualnej rzeczywistości i zaczęła się douczać.
Wojtek wyszedł z projekcji krainki. Przez ostatnie pół roku głowił się nad nazwą dla niej
i wymyślił tylko jedną nazwę: "Anna". Dla własnych potrzeb zrobił jeszcze dwie. Tamte jednak
nie mają nazw i służa tylko do łatwiejszego nawigowania po Sieci. Jedna była do Sieci
wewnętrznej, a druga do zewnętrznej. Wiadomość którą dostał jak był z Anką głosiła, że
dostał ważny list odnośnie jego systemu. W Firmie zajmował się ochroną danych, oraz trochę
pomógł przy pisaniu systemu Firmy. Dlatego dostawał jako jeden z nielicznych nieoficjalne
dane o błędach w Systemie. Ciągle musiał przez to poprawiać swoje "dziecko", ale czego się
nie robi dla pieniędzy? Według jego obliczej całość miała zająć 20 minut. Więc się sprężył
i wrócił do Anki po 15 minutach.
Ponieważ zmaterializował się na wzgórzu, zaczął przyglądać się Ance. Właśnie skończyła
zmieniać swoje ubranie. Teraz była ubrana w długą czarną suknie. Nie chciał być gorszy od
niej i szybko się przebrał w garnitur, oraz stworzył bukiet róż. Szybko zbiegł z pagórka,
w czym mu zbytnio nie pomagał garnitur. Gdy doszedł do Niej, położył kwiaty na klawiaturze.
- Pani zamawiała stolik dla dwojga przy świecach oraz muzyce?
Anka trochę zaszokowana wyłączyła komputer i przytaknęła głową. Wojtek wyciągnął ręce
przed siebie i niby, że czaruje zaczął mówić bezgłośnie. Wtedy tuż przed nimi wyrósł stolik.
Na niego jak z powietrza spadły świece, talerze i sztućce.
- Brakuje krzeseł – zauważyła Anka – i kelnera.
- Eee… Jak to brakuje? Przecież są. – powiedział i uśmiechnął się jagby nic nie zrobił.
Gdy tylko podszedł do nich kelner za nimi pojawił się skrzypek który cicho grał jakąś muzykę.
- Rozpieszczasz mnie.
- Czego się nie robi dla przyjaciół? – odpowiedział jak dziecko.
- A może nadszedł czas na zmianę tego?
- Może.
Dosyć często o tym mówili, jednak zawsze zostawali tylko przyjaciółmi. W dodatku tylko przez
Sieć. Nigdy się nie spotkali w rzeczywistym świecie, mimo iż znają się od 7 miesięcy.
Nagle Anka wstała i siadła Wojtkowi na kolanach.
- Ja mówię poważnie. Za bardzo sie znamy…- zaczęła mówić.
- Nie – prawie krzyknął Wojtek- Wiesz, że nic by z tego nie wyszło. Właśnie dlatego, że za
bardzo się znamy.
Mimo tego pocałował ją.
- Przyjdź o 17 do kawiarni na dole. Proszę. – powiedziała i znikła.
Wojtek został sam. Jednym ruchem ręki przeniósł się do fortecy i tam zasiadł w swoim fotelu.
Spojrzał na zegar- 16:30. Miał pół godziny. Zamknął oczy i myślał o co mogło Ance chodzić.
- Przecież wie, że nie chce się z nikim wiązać. Wogóle co się mogło z nią stać. Nigdy taka
nie była. Fakt, że ostatnio mówiła coś, że się z kimś spotyka. Może On ją oszukał. No cóż..
Dowiemy się. – Jak zwykle gdy był sam mówił do siebie.
Wyszedł z Sieci, i poszedł przed czasem do kawiarni. Wolał tam na nią czekać niż zostawać
w pracy dłużej.
Gdy podeszła wstał i powiedział:
- A więc to jest moja droga Ania.
- A to jest mój ukochany Wojtek?
Gdy tak stał zdziwiony, Ona podeszła do niego i pocałowała go.
- W rzeczywistości smakujesz lepiej…
Udało mu się tylko głupio uśmiechnąć. W tym czasie Anka wzięła go pod rękę i zaprowadziła
do swojego samochodu. Gdy zdał sobie sprawę, że jadą do niej powiedział tylko:
- Co się dzieje? O co Ci chodzi?
- Zgadnij. O co może chodzić kobiecie koło Ciebie?
- Nie wiem? Może jak stąd zwiać?
Nie zdąrzył nic powiedzieć więcej bo przyjechali na miejsce. Wchodząc do mieszkania Wojtek
wydał odgłos zachwytu.
- Masz piękne mieszkanie.
- Nie wiedziałeś wszystkiego. Zajmuję jeszcze pół piętra.
Burżujka. Ile Ty właściwie zarabiasz?
- Trochę mało… A co? Ciebie na Twoim stanowisku na to nie stać?
Anka i tak wiedziała ile zarabiał. Powiedział jej kiedyś, że większą część zarobków wysyła
do domu.
Nie czekając na wyjaśnienia zaprowadziła go na górę do kuchni.
- Jeżeli mnie pamięć nie myli to herbata z 2 łyżkami cukru?
- Jagbyś zgadła.
Jednak nie podała mu herbaty tylko objęła go i zaczęła całować. Wojtek początkowo zdziwiony
nagłą jej zmianą nic nie robił, ale potem zaczął odwzajemniać pocałunek. Anka zaczęła mu
rozpinać koszulę, gdy tymczasem on szamotał się z jej swetrem.
- Może Ci pomóc?- zapytała i zaczęła się sama rozbierać.
Tymczasem on także się rozebrał, wziął ją na rece i zaniósł do sypialni. Tam zaczął pieścić
jej kształtne piersi. Wojtek schodził ze swoimi pieszczotami coraz niżej. Była coraz bardziej
podniecona gdy nagle poczuła się jagby leciała wśród gwiazd. Była tylko ona, on i jej rozkosz.
Gdy zorientowała się, że Wojtek przestał pomyślała, że powinna odwzajemnić mu tę
przyjemność. Delikatnie wyswobodziła się spod niego i ułożyła go na plecach. Całując go
namietnie w usta zaczeła pieścić jego klatkę. Gdy poczuła, że jego sutki twardnieja zsuneła
swoje usta w dół do pępka. Jedną ręką drażniła jego członka przez majtki.
Nagle zadzwonił telefon. Wojtek zerwał się aby odebrać.
- Tak, słucham? – powiedział gry dotarł do niego- Dobrze.. Zrobię to jutro. Dzięki za
informację.
Gdy wyłączył słuchawkę przysunął sie do Anki i pocałował ją, lecz ona się odsunęła i powiedziała
- Sorki, ale.. Nie chcę tego robić… Zostańmy tylko przyjaciółmi.. – powiedziała i zaczęła
się ubierać.
Wojtka zamurowało i nie sprzeciwiał sie gdy wychodziła… Dopiero po pięciu minutach zorientowała się
co zrobiła. Gdy wróciła do domu zastała tylko kartke "Przepraszam". Płakała przez całą noc, lecz już nigdy
nie chciała się z Wojtkiem spotkać.


Małe statystyki
25,865 słów napisanych przez 255 dni